Hiszpania – Z Wysp Kanaryjskich papież Leon XIV dzieli się refleksją dotyczącą zjawiska migracji
W przedostatnim dniu, w czwartek 11 czerwca, Papież udał się najpierw do Las Palmas i spotkał się w porcie Arguineguín, symbolu dramatycznych przybyć i bezinteresownego przyjęcia, z organizacjami udzielającymi pomocy migrantom. W tym miejscu skierował kilka przesłań, wykonując także gesty symbolizujące konkretną bliskość wobec potrzebujących, jak również nie omieszkał przedstawić jasnej i wnikliwej analizy migracji, wskazując przy tym na pilną potrzebę odpowiedzialności i mądrego podejścia do tego zjawiska.
Drodzy migranci, zanim skieruję jakiekolwiek inne słowo, chcę oddać hołd waszej godności. Nie jesteście liczbami ani sprawami w aktach. Jesteście osobami – z rodziną i domem, który zostawiliście za sobą; z marzeniami, których nikt nie ma prawa lekceważyć.
W tym kontekście Ojciec Święty wrzucił wieniec z kwiatów do wody, czyniąc to ku pamięci tysięcy osób, które zginęły podczas podróży nadziei słynną „trasą atlantycką”. Z ojcowskim sercem dodał jeszcze:
Każda łódź, która przybywa, niesie nie tylko migrantów; niesie ze sobą pytanie: jaki świat zbudowaliśmy, skoro tak wielu braci musi ocierać się o śmierć, aby szukać życia?
Słowa papieża, wypowiedziane po wysłuchaniu świadectwa młodej kobiety, która musiała wyjechać z powodu braku perspektyw w swoim kraju, było skierowane do wielu osób:
Do wielu kobiet, które padły ofiarą handlu ludźmi i wyzysku:
Jeśli inni wyznaczyli cenę twojemu ciału, Bóg nigdy nie przestał patrzeć na ciebie jak na kogoś bezcennego.
Do wszystkich migrantów,
ostrzegając także przed niebezpieczeństwami: Nie powierzajcie swojego istnienia tym, którzy nim handlują. Nie wierzcie tym, którzy obiecują łatwy raj w zamian za wasze ciało lub pieniądze, milczenie albo wolność. Te fałszywe obietnice są „syrenim śpiewem”, są przemysłem śmierci.
Do całego Kościoła:
Przyjęcie migranta nie może być sprawą drugorzędną ani zadaniem powierzonym wyłącznie niektórym wolontariuszom. Klękamy przed ołtarzem, aby adorować Chrystusa obecnego w Eucharystii, od którego otrzymujemy siłę i motywację do życia miłością; dlatego później nie możemy „przechodzić obojętnie” obok łodzi typu cayuco i patera [dłubanek i czółen], ponieważ z modlitwy rodzi się każda posługa i w niej znajduje swoje dopełnienie każde zaangażowanie.
A przede wszystkim do przedstawicieli władz cywilnych, parlamentów, rządów i organizacji międzynarodowych oraz do wszystkich ludzi dobrej woli, uwzględniając również przyczyny zjawiska migracji:
Godność ludzka domaga się legalnych i bezpiecznych dróg, ratowania i pomocy, rzeczywistej współpracy w walce z handlarzami ludźmi, skutecznej ochrony ofiar, rzetelnych procesów przyjmowania i integracji oraz polityki, która pozwoli każdej osobie żyć godnie na własnej ziemi. Jeśli istnieje prawo do szukania schronienia wtedy, gdy życie jest zagrożone, istnieje także prawo do tego, by nie musieć migrować: prawo do pozostania we własnym domu – bez głodu, bez wojny, bez prześladowań, bez przemocy, bez ziemi, która przestaje nadawać się do życia, bez korupcji, która odbiera chleb ubogim, bez broni niszczącej przyszłość dzieci. Nie możemy przyzwyczaić się do liczenia zmarłych. Godność ludzka nie ma paszportu ani nie traci wartości po przekroczeniu granicy.
Ojciec Święty wypowiadając te słowa: uznał nienaruszalną godność migrantów; poradził ostrożność tym, którzy w desperacji rozważają powierzenie się handlarzom ludźmi; skrytykował Zachód, który przyzwyczaił się już do tego, że Morze Śródziemne stało się cmentarzyskiem, a także opowiedział się za prawem do pozostania na własnej ziemi, gdzie panują odpowiednie warunki pokoju i dobrostan.
W kwestii migracji Papież wypowiedział się jeszcze następnego dnia, w piątek 12 czerwca, w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, co uczynił w czasie popołudniowym. I właśnie na Teneryfie w pewnym sensie zakończył swoją wizytę rozpoczętą w Las Palmas, i jeśli w tym pierwszym miejscu zwrócił się do członków organizacji zajmujących się przyjmowaniem migrantów, to w tym drugim miejscu odbył spotkanie i rozmowę z tymi, którzy działają na rzecz integracji.
Również w tym przypadku jego rozbudowane przemówienie odzwierciedlało ducha prawdziwej katolickości, skupiając się na pracy, do której wszyscy są powołani, by możliwe było osiągnięcie prawdziwej integracji.
Na wstępie jasno określił ramy swojego wystąpienia:
Mówimy przede wszystkim o osobach stworzonych na obraz i podobieństwo Boga. Po trudnych podróżach, a niekiedy po kilku próbach – jak w przypadku Khalida – szukają kogoś, kto powie im gestami, zanim uczyni to słowami: twoje życie nie jest czymś przeznaczonym na odrzucenie, twoje cierpienie nie jest niewidzialne, twoja godność nie rozpłynęła się w wodach.
Następnie ostro potępił tych, którzy wykorzystują trudną sytuację migrantów:
Z tego placu pragnę skierować jasne słowo do tych, którzy żerują na rozpaczy; do tych, którzy organizują szlaki śmierci, handlują ludźmi, zatrzymują dokumenty, wyzyskują pracowników, zastraszają kobiety, oszukują rodziny i z cudzego cierpienia czynią źródło zysku. Zatrzymajcie się! Nawróćcie się! (por. Mk 1, 15). Łzy i krew tych braci wołają do Boga, a ich cierpienia docierają do Niego (por. Rdz 4, 10; Wj 3, 7–9). Pieniądze wydarte z podatności na zranienia ludzi ubogich nie dadzą pokoju, czci ani przyszłości (por. Jr 22, 13; Jk 5, 1–6).
Za każde utracone życie, za każdą oszukaną rodzinę, za każde zniewolone ciało, za każdą zastraszoną kobietę, za każdego wyzyskiwanego pracownika będziecie musieli odpowiedzieć przed Bożą sprawiedliwością (por. 2 Kor 5, 10). Zerwijcie te kajdany i uwolnijcie tych, których trzymacie w niewoli (por. Iz 58, 6). Oddajcie to, co zagarnęliście, i naprawcie tyle, ile możecie. Powróćcie, póki jest jeszcze czas, bo miłosierdzie Boże może dosięgnąć nawet najbardziej zatwardziałego grzesznika, ale prowadzi do niego tylko ciasna brama prawdy, sprawiedliwości i nawrócenia (por. Ez 33, 11).
I wreszcie, analizując zjawisko migracji również w wymiarze pionowym, zwrócił się z apelem do katolików zaangażowanych w integrację migrantów:
Katolików pragnę poprosić o coś więcej: aby integracja nie została sprowadzona jedynie do zadania społecznego, choć jest ono konieczne. Ten, kto przybywa do naszych parafii, potrzebuje chleba, dachu nad głową, języka, pracy i ochrony; powinien jednak znaleźć także wspólnotę zdolną ukazywać – świadectwem życia i słowem – drogi prowadzące do poznania Jezusa Chrystusa, zawsze z poszanowaniem sumienia i wolności każdej osoby. Ewangelizować znaczy dzielić się z szacunkiem i pokorą skarbem, który podtrzymuje nasze działanie i naszą nadzieję. Kościół, który przyjmuje, jest również Kościołem, który głosi, proponuje Chrystusa, ale Go nie narzuca, a zarazem przyjmuje Ewangelię z rąk ubogich.
Na zakończenie ponownie wybrzmiał apel o solidarność i wzajemne braterstwo:
Drodzy bracia i siostry, wszyscy – w pewien sposób – jesteśmy migrantami, wszyscy jesteśmy pielgrzymami w drodze do niebieskiej ojczyzny. Pomagajmy sobie nawzajem uczynić tę podróż bardziej ludzką dla wszystkich, wnosząc to, co każdy z nas może ofiarować.